Jak ci się podoba to zagadaj do niej. Content online buduje zasięg. Ludzie budują zaufanie.
Share
Możesz mieć najlepsze treści w swojej niszy. Jeśli nikt Cię nie widział na żywo – jesteś tylko kolejnym awatarem w scrollu.
Jest jedna rzecz której żaden algorytm nie zastąpi.
Moment gdy ktoś patrzy Ci w oczy, słucha jak mówisz i myśli sobie "ten człowiek wie o czym mówi."
To trwa może trzydzieści sekund. Ale zostaje w głowie znacznie dłużej niż post który przeczytał tydzień temu i zapomniał.
Content buduje zasięg. Ludzie budują zaufanie. I tylko jedno z tych dwóch rzeczy sprawia że ktoś po sześciu miesiącach pisze do Ciebie z prośbą o poradę zamiast do kogokolwiek innego.
Sześć godzin w pociągu za dwadzieścia pięć minut na scenie
Kilka miesięcy temu dostałem zaproszenie do wystąpienia na Czwartki Social Media w Poznaniu.
Dwadzieścia pięć minut. Trzy godziny jazdy po pracy. Byłem tam tylko na swój slot – na końcu eventu – i trzy godziny powrotu.
Sześć godzin w transporcie za ćwierć godziny na scenie.
Większość ludzi by to odrzuciła. Za daleko. Za krótko. Za mało czasu. Nie warto.
Na sali był łowca talentów.
Kilka tygodni później stałem przed osiemset osobami na zupełnie innej konferencji.
Nie dlatego że mój content był lepszy niż czyikolwiek. Dlatego że byłem w tym konkretnym miejscu w ten konkretny wieczór i ktoś mógł mnie zobaczyć na żywo.
Żaden post na LinkedIn tego nie zastąpi.
Siedemdziesiąt zaproszeń w dwadzieścia pięć minut
Na konferencji finansowej miałem dwadzieścia minut.
Przez cały czas wystąpienia telefon wibrował bez przerwy. Siedemdziesiąt zaproszeń do obserwowania zanim zejdzie się ze sceny.
Niektórzy powiedzą że to mało. Może mają rację jeśli patrzą na liczby.
Ale to byli najbardziej wartościowi followersi których kiedykolwiek zdobyłem. Każdy z nich widział mnie na żywo. Każdy podjął świadomą decyzję żeby obserwować kogoś kogo już trochę zna – nie awatar z internetu ale człowieka który przed chwilą stał na scenie.
Konwersja z takich followersów jest nieporównywalna z organicznym wzrostem z postów.
Bo zaufanie było już zbudowane zanim kliknęli follow.
Mała ryba duże zasięgi
Jest jeszcze drugi mechanizm który działa równie skutecznie ale wymaga innego podejścia.
Jeśli jesteś małą rybą – a każdy kiedyś nią jest – najszybsza droga do wzrostu nie prowadzi przez własne treści.
Prowadzi przez duże ryby.
Jeden gościnny występ w podcaście który słucha pięć tysięcy osób w Twojej niszy. Jedna wzmianka w rolce kogoś kto ma sto tysięcy obserwujących. Jedno story u influencera który jest autorytetem dla Twojej grupy docelowej.
To nie jest kupowanie zasięgu. To jest bycie widocznym w miejscu gdzie już jest Twoja publiczność.
Algorytm musi Cię znaleźć i polecić. Człowiek z dużym zasięgiem już ma uwagę którą możesz pożyczyć – jeśli dajesz coś wartościowego w zamian.
Jak to robić w praktyce? Komentuj merytorycznie pod postami dużych graczy w swojej branży. Zapraszaj ich do swojego podcastu jeśli masz – zysk jest obustronny. Oferuj wartość zanim poprosisz o wzmiankę. I aplikuj na konferencje gdzie oni też mówią.
Jeden taki moment może dać więcej niż rok regularnego publikowania w próżni.
Dlaczego networking działa wolniej niż myślisz – i szybciej niż pamiętasz
Jest coś dziwnego w networkingu.
W momencie gdy to robisz rzadko widzisz efekty. Rozmawiasz z ludźmi. Wymieniasz wizytówki. Wracasz do domu zmęczony i masz wrażenie że nic konkretnego z tego nie wyszło.
Potem po sześciu miesiącach ktoś pisze do Ciebie z pytaniem. Albo po roku dostaje się zaproszenie na konferencję. Albo po dwóch latach ktoś poleca Cię jako eksperta komuś kogo nigdy nie spotkałeś.
Networking ma opóźniony zwrot. Jak lokaty które budujesz latami a wypłacasz gdy potrzebujesz.
Każde wydarzenie na które pójdziesz to lokata. Mała albo duża. Ale każda.
Nie wiesz która przyniesie największy zwrot. Dlatego właśnie warto jechać trzy godziny po pracy na dwadzieścia pięć minut na scenie.
Jak zacząć jeśli nie masz gdzie wystąpić
Nie musisz zaczynać od sceny przed osiemset osobami.
Zacznij od lokalnych meetupów w swojej branży. Zgłoś się jako prelegent na małe wydarzenie branżowe gdzie sala liczy dwadzieścia osób. Zaproponuj organizatorowi konferencji temat który możesz poprowadzić. Poproś kogoś z większym zasięgiem o wspólny live na LinkedIn.
Każde z tych działań jest treningiem przed większą sceną i jednocześnie netwokingiem który buduje relacje.
I każde z nich daje Ci coś czego żaden post nie da.
Twarz. Głos. Energię.
Trzy rzeczy które sprawiają że z awatara w scrollu stajesz się człowiekiem którego ktoś pamięta.
Content online mówi że istniejesz. Networking mówi że warto Ci zaufać.
Oba są potrzebne.
Bez contentu nie ma Cię gdy ktoś Cię szuka w Google albo na LinkedIn. Bez networkingu jesteś tylko kolejną osobą z ładnym profilem i dobrymi postami.
Razem tworzą coś co jest trudno skopiować i trudno zbudować szybko: rozpoznawalność poparta zaufaniem.
Nie pytaj czy warto jechać trzy godziny na dwadzieścia pięć minut.
Pytaj kto może być na tej sali.
Jestem introwertykiem. Networking mnie wykańcza. Czy muszę to robić żeby budować markę?
Nic w życiu nie musisz – ale możesz robić to na swoich zasadach. Introwertyk na konferencji nie musi zagadywać do każdego. Wystarczy jedna konkretna rozmowa z jedną konkretną osobą żeby wyjść z eventu z czymś wartościowym. Jakość rozmów bije ilość wizytówek zawsze. Dodatkowa opcja: zamiast chodzić na eventy – organizuj małe spotkania sam. Webinar dla dwudziestu osób ze swojej niszy daje Ci rolę gospodarza a nie gościa. Zupełnie inna dynamika dla kogoś kto nie lubi tłumu.
Jak znaleźć konferencje i eventy gdzie warto się pokazać?
Zacznij od tego gdzie jest Twoja grupa docelowa – nie gdzie są Twoi konkurenci. Jeśli sprzedajesz usługi do działów HR to konferencja dla IOD jest złym wyborem. Konferencja dla dyrektorów personalnych jest dobra. Obserwuj co udostępniają osoby z Twojej niszy – gdzie mówią, gdzie się pojawiają. To jest mapa eventów gdzie warto być.
Jak podejść do dużej ryby żeby nie wyglądać jak ktoś kto tylko chce coś wziąć?
Zacznij od dawania zanim poprosisz o cokolwiek. Komentarz który wnosi wartość pod postem. Udostępnienie z własnym komentarzem. Odpowiedź na story która pokazuje że naprawdę śledzisz co robią. Kiedy już jest jakaś historia kontaktu – zaproponuj coś konkretnego: gościnny wpis, wspólny live, polecenie ich książki do swojej bazy. Nie pytaj "czy możesz mnie wspomnieć" – zaproponuj wymianę wartości. Duże ryby dostają prośby o promocję codziennie. Propozycje wartości – rzadko.
Co mówić na scenie jeśli dopiero zaczynam i nikt mnie nie zna?
Jeden konkretny problem jednej konkretnej osoby rozwiązany w dwudziestu pięciu minutach. Nie przegląd branży. Nie historia Twojej kariery. Jeden problem, jedno rozwiązanie, trzy przykłady z życia. Im bardziej konkretny temat tym lepiej – "jak napisać politykę prywatności dla sklepu internetowego w godzinę" bije "RODO w e-commerce" za każdym razem. Konkrety są zapamiętywane. Ogólniki nie.
Moje wystąpienie jest za tydzień i boję się. Co robię?
Przygotuj otwarcie na pamięć – pierwsze trzydzieści sekund. Reszta jest płynna jeśli wiesz od czego zaczynasz. Ćwicz na głos a nie w głowie – to zupełnie inne doświadczenie i wychwycisz miejsca gdzie się zatykasz. Jeśli możesz wejść na salę dzień wcześniej lub godzinę przed – zrób to. Znajome środowisko zmniejsza stres. I pamiętaj że publiczność chce żebyś się udał – nikt nie przyszedł na konferencję żeby oglądać jak ktoś się potknął.
Jak zmierzyć czy wystąpienie na evencie "się opłaciło"?
Nie przez liczbę wizytówek. Przez liczbę rozmów które zaczęły się tego wieczoru i trwają nadal po tygodniu. Przez zaproszenia które przyszły w ciągu miesiąca. Przez pytania od osób które Cię widziały i napisały po kilku tygodniach. Networking ma opóźniony zwrot – oceniaj po kwartale nie po tygodniu. Jeden łowca talentów na sali zmienia kalkulację całego wieczoru. Nie wiesz kto siedzi w tej sali dopóki nie przyjdziesz.
Artykuł powstał przy wsparciu AI. Weryfikacja merytoryczna i redakcja: Damian Bielecki