Dlaczego RODO chroni "rasę", w którą Unia Europejska nie wierzy? (I dlaczego to ma sens)

Dlaczego RODO chroni "rasę", w którą Unia Europejska nie wierzy? (I dlaczego to ma sens)

Wyobraź sobie sytuację, w której system prawny stanowczo zakazuje Ci przetwarzania konkretnej informacji, po czym w kolejnym zdaniu oficjalnie dodaje, że ta informacja w ogóle nie ma racji bytu. Brzmi jak błąd w kompilacji prawa? Jak urzędniczy absurd? Tymczasem w RODO dokładnie tak potraktowano kwestię rasy. I wbrew pozorom, jest to jeden z bardziej logicznych bezpieczników w całym unijnym prawie.

Zastanówmy się na chłodno, dlaczego system prawny uznał za konieczne chronić coś, czego istnieniu sam zaprzecza.

Artykuł 9 RODO, czyli cyfrowy obszar wysokiego ryzyka

Zacznijmy od fundamentów. W RODO istnieje coś takiego jak Artykuł 9. To prawny odpowiednik wielkiej, czerwonej naklejki "Zagrożenie biologiczne". Artykuł ten wymienia tzw. szczególne kategorie danych osobowych (potocznie nazywane danymi wrażliwymi), których przetwarzanie jest z zasady całkowicie zakazane, chyba że spełnisz bardzo rygorystyczne warunki.

Na tej liście znajdziemy dane o zdrowiu, poglądach politycznych, orientacji seksualnej oraz właśnie pochodzeniu rasowym lub etnicznym.

Skoro przetwarzanie danych o rasie jest zakazane i objęte najwyższą ochroną, to znaczy, że prawo uznaje istnienie ras ludzkich, prawda?

Otóż nie.

Preambuła 51: "Rasy nie istnieją"

Twórcy RODO mieli świadomość, że samo wpisanie słowa "rasa" do rozporządzenia może zostać odebrane jako oficjalne, prawne usankcjonowanie podziału ludzi na kategorie biologiczne. A na to współczesna nauka i europejskie wartości nie pozwalają.

Dlatego, żeby nie zostawić pola do nadinterpretacji, w Motywie 51 Preambuły do RODO (czyli takim wstępie tłumaczącym intencje ustawodawcy) umieszczono jedno, genialne w swojej szczerości zdanie:

"Użycie w niniejszym rozporządzeniu pojęcia »pochodzenie rasowe« nie oznacza, że Unia akceptuje teorie podejmujące próbę ustalenia istnienia osobnych ras ludzkich."

Skoro rasy nie istnieją, to po co zakaz?

Tutaj wchodzi czysta, pragmatyczna analityka. Prawo to system operacyjny, który musi działać w zderzeniu z rzeczywistością. A rzeczywistość jest taka, że najsłabszym ogniwem zawsze pozostaje warstwa ludzka (tzw. czynnik białkowy).

Unia Europejska wie, że biologicznie rasy ludzkie nie istnieją. Ale wie również, że istnieją rasiści.

Istnieją ludzie, organizacje i systemy, które w ten podział wierzą i mogłyby chcieć zbierać takie "dane", aby na ich podstawie profilować, dyskryminować lub odmawiać dostępu do usług.

Gdyby RODO całkowicie wykreśliło słowo "rasa" ze swoich przepisów (argumentując, że skoro nie istnieje, to nie trzeba jej chronić), zostawiłoby gigantyczną lukę w systemie. Jakaś firma mogłaby stworzyć bazę segregującą klientów według koloru skóry i twierdzić przed sądem: "Przecież nie przetwarzamy danych wrażliwych, bo RODO o niczym takim nie wspomina!".

Security Patch na ludzkie uprzedzenia

Zakaz przetwarzania danych o pochodzeniu rasowym to prewencyjna łatka bezpieczeństwa (security patch).

Unia nie chroni tutaj faktu biologicznego. RODO chroni ofiary przed cudzymi uprzedzeniami. Ustawodawca mówi jasno: nie obchodzi nas to, że twoje teorie rasowe to bzdura. Skoro próbujesz na ich podstawie kategoryzować ludzi w swoich Excelach i bazach danych, to nałożymy na ciebie potężne kary finansowe.

Czasem, aby system był szczelny, musi regulować nawet te zjawiska, które opierają się na błędnych założeniach. To dowód na to, że dobrze napisane prawo potrafi wyjść poza suchą teorię i zablokować ryzyko tam, gdzie jest ono najbardziej realne – w ludzkiej głupocie.


Artykuły stanowią "wydłużoną wersję" najpopularniejszych treści tworzonych przeze mnie w innych serwisach social media. Artykuł oraz grafika główna powstały przy wsparciu AI.

Powrót do blogu

Zostaw komentarz

Damian Bielecki

Damian Bielecki "Typ od RODO"

Ekspert ds. ochrony danych osobowycgh. Człowiek który postanowił że prawo o ochronie danych nie musi być nudne. W sieci działa jako Typ od RODO – tłumaczy RODO, CyberSec i AI Act językiem który rozumie biznes a nie tylko prawnicy. Ekspert który uzyskał certyfikaty CIPP/E, CIPM i FIP. Jeśli potrzebujesz pomocy z RODO lub marką osobistą – sprawdź jak pracuję wchodząc w linki.