Możesz nagrywać policjanta. Ale czy możesz to wrzucić do sieci?
Share
Warszawski sąd przyznał rację policjantowi drogówki. Autor nagrania zapłacił 10 tysięcy złotych zadośćuczynienia i musiał publicznie przeprosić. Wyrok jest ciekawy – i niepokojący jednocześnie.
Maj 2026. Komenda Stołeczna Policji publikuje komunikat który szybko obiegł środowiska prawnicze i media społecznościowe.
Funkcjonariusz Wydziału Ruchu Drogowego KSP zatrzymał do kontroli kierującą Audi poruszającą się z prędkością 171 km/h na odcinku gdzie obowiązuje ograniczenie do 80 km/h. W trakcie interwencji pasażer kontrolowanego pojazdu rejestrował przebieg czynności służbowych. Problem pojawił się gdy nagranie z twarzą funkcjonariusza trafiło do sieci mimo iż policjant kilkukrotnie informował mężczyznę że nie wyraża zgody na udostępnianie wizerunku. W odpowiedzi usłyszał: "Nie interesuje mnie to. Zaraz zobaczy Cię 10 tysięcy osób."
Policjant poszedł do sądu. I wygrał.
Wyrokiem sądu autor nagrania został zobowiązany do usunięcia materiału z wszelkich platform społecznościowych, zapłaty zadośćuczynienia w wysokości 10 tysięcy złotych oraz publicznych przeprosin opublikowanych na profilu na którym udostępniono film.
Wyrok jest prawomocny. Ale otwiera dyskusję której nie można zamknąć jednym zdaniem.
Co jest w tym wyroku pewne
Zacznijmy od tego co nie budzi wątpliwości – i co sama policja podkreśla w komunikacie.
Samo nagrywanie pracy policjanta w miejscu publicznym jest dopuszczalne.
To jest ważne zdanie i warto je zapamiętać. Policja sama przyznaje że nagrywanie interwencji jest legalne. Nie ma przepisu który by tego zakazywał. Kontrola władzy publicznej przez obywateli – w tym dokumentowanie działań funkcjonariuszy – jest elementem transparentności demokratycznego państwa.
Problem nie jest w nagraniu. Problem jest w tym co z nagraniem zrobiono.
Sąd uznał że funkcjonariusz wykonujący czynności służbowe nie jest osobą powszechnie znaną w rozumieniu art. 81 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych i publikacja jego wizerunku bez wyraźnej zgody jest naruszeniem prawa.
Różnica między nagrywaniem a publikowaniem. Między dokumentowaniem interwencji a upublicznianiem twarzy konkretnego człowieka bez jego zgody.
To rozróżnienie jest kluczem do zrozumienia tego wyroku.
Art. 81 prawa autorskiego – przepis który decyduje o wszystkim
Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych reguluje ochronę wizerunku.
Zasada ogólna: rozpowszechnianie wizerunku wymaga zgody osoby na nim przedstawionej.
Wyjątki: zgoda nie jest wymagana gdy chodzi o osobę powszechnie znaną jeśli wizerunek wykonano w związku z pełnieniem przez nią funkcji publicznych. Oraz gdy wizerunek osoby stanowi jedynie szczegół całości takiej jak zgromadzenie czy krajobraz.
Sąd w tej sprawie uznał że policjant drogówki nie jest osobą powszechnie znaną. I że wyjątek nie ma zastosowania.
Z tym co do zasady trudno się nie zgodzić. Policjant podczas rutynowej kontroli drogowej nie jest politykiem, celebrytą ani działaczem publicznym którego twarz jest rozpoznawalna ogółowi społeczeństwa.
Nagrywasz – masz prawo. Publikujesz twarz – masz obowiązek
Tu jest praktyczna wskazówka którą warto zapamiętać.
Nagranie interwencji policjanta jest dozwolone. Dokumentujesz działanie władzy publicznej w przestrzeni publicznej. To jest Twoje prawo i żaden funkcjonariusz nie może Ci legalnie zakazać nagrywania – może poprosić żebyś nie utrudniał czynności, ale nie może nakazać wyłączenia kamery.
Publikacja nagrania z czytelną twarzą funkcjonariusza bez jego zgody – to już inna kategoria. I jak pokazuje ten wyrok – może Cię kosztować 10 tysięcy złotych i publiczne przeprosiny.
Rozwiązanie jest proste technicznie choć wymaga chwili wysiłku. Współczesne smartfony i nawet podstawowe aplikacje do edycji wideo pozwalają na zamazanie twarzy przed publikacją. Możesz opublikować nagranie interwencji – z zamazaną twarzą funkcjonariusza. Dokument zdarzenia pozostaje. Wizerunek konkretnej osoby jest chroniony.
Interes publiczny w dokumentowaniu działań policji można realizować bez upubliczniania twarzy konkretnych funkcjonariuszy. Szczególnie gdy – jak w tej sprawie – funkcjonariusz wyraźnie i wielokrotnie informuje że nie wyraża zgody.
Wizerunek jako dana osobowa – RODO w tle
Ten wyrok jest przede wszystkim sprawą cywilną opartą na prawie autorskim. Ale warto spojrzeć na nią też przez pryzmat RODO.
Wizerunek osoby fizycznej jest daną osobową w rozumieniu art. 4 RODO. Twarz na nagraniu – zidentyfikowana lub możliwa do zidentyfikowania – podlega ochronie jako dana osobowa.
Publikacja wizerunku w internecie jest przetwarzaniem danych osobowych. Wymaga podstawy prawnej. W przypadku nagrań z interwencji policji możliwą podstawą byłby uzasadniony interes w dokumentowaniu działań władzy publicznej – ale ten uzasadniony interes musi być wyważony z prawami konkretnej osoby której dane dotyczą.
Funkcjonariusz który wyraźnie informuje że nie wyraża zgody na publikację – aktywnie korzysta ze swoich praw jako podmiot danych. Ignorowanie tego jest naruszeniem nie tylko prawa autorskiego ale i zasad RODO.
Co z tego wynika praktycznie
Nagrywaj – możesz. Policja sama to potwierdza.
Przed publikacją zatrzymaj się na chwilę i zadaj sobie dwa pytania.
Pierwsze: czy publikuję nagranie żeby dokumentować zdarzenie i chronić interes publiczny – czy żeby zebrać wyświetlenia na czyjejś twarzy?
Drugie: czy naprawdę muszę pokazywać twarz konkretnego funkcjonariusza – czy wystarczy zamazać i opublikować samo zdarzenie?
Jeśli cel jest dokumentacyjny – zamazana twarz realizuje go równie dobrze. Jeśli cel jest inny – ten wyrok pokazuje jaka może być konsekwencja.
10 tysięcy złotych i publiczne przeprosiny. Za jedno nagranie.
Artykuł powstał przy wsparciu AI. Weryfikacja merytoryczna i redakcja: Damian Bielecki, Typ od RODO. Artykuł korzysta z komentarza prawnika Jana Komosy który jako jeden z pierwszych w mojej bańce informacyjnej poruszył ten temat.