Od zera officera: Być ekspertem...

Od zera officera: Być ekspertem...

Ciekawy jestem czy macie podobne poglądy do moich.

Jest to prawdopodobnie najtrudniejsze stanowisko do zdobycia.

  • Nie każdy potrzebuje eksperta. W większości firm wystarczy po prostu specjalista...który przecież może być dla wielu uznawanym za juniora.
  • Wiele firm które ma nieogarnięte RODO nie wie kogo potrzebuje. Poczułem to na własnej skórze. Jak mają do wyboru dwóch specjalistów w cenie eksperta to wolą jednak specjalistów.
  • Po co płacić krocie za eksperta skoro mogą mięc doświadczoną kancelarie na ryczałcie lub korzystnej stawce finansowej? W firmie wystarczy koordynator.
  • Ekspert/dyrektor to raczej samotne stanowisko tylko w dużych korporacjach. Rzadko kiedy ktoś odchodzi, a jak mu się już zdarzy to może zwiastować ciemne chmury nad firmą. Już na same rozmowie rekrutacyjnej można poczuć że coś jest nie tak.

 

Są oczywiście wyjątki - zawsze się jakieś znajdzie.


Czyli nie ma nadziei?

Oczywiście że opcje są.

  • Szukanie stawek w euro - Dla nas w Polsce to zawsze korzystniejsza opcja.
  • Szukanie stanowisk regionalnych i globalnych - Brzmią super i często rzeczywiście tak jest. Problem w tym, że trudno z poziomu „lokalnego eksperta” nagle wskoczyć wyżej. Zwłaszcza bez międzynarodowych referencji.
  • Przejście do kancelarii - counsele i partnerzy raczej nie będą narzekać na zarobki. Nie każdy lubi jednak pracować w outsourcingu. In-house bez polecenia może być trudno się przebić (to działa w obie strony)
  • Przejście na swoje - Jak chcemy więcej, a nikt nie chce dać, bo „za mały staż” albo „nie ten poziom”, to... czasem trzeba wziąć sprawy w swoje ręce. Można zacząć na pół etatu, zlecenia, szkolenia, audyty. Duży krok? Pewnie. Ale wielu tak zaczynało.
  • Skok w bok - Nie wiem, czy tylko mi się wydaje, że trawa u sąsiada jest bardziej zielona... Ale wielu moich znajomych, którzy startowali w RODO, przeskoczyli do infosecu, compliance, AML, ESG. Teraz mówi się dużo o DORA – i to też może być potencjał dla tych, którzy potrafią czytać regulacje, a nie tylko je cytować.

 


No ale co taki ekspert musi umieć?

Tak jak cytowałem Bruce Lee tydzien temu - "Nie boję się człowieka, który trenował 10 000 kopnięć raz ale boję się człowieka, który trenował jedno kopnięcie 10 0000 razy."

Eksperta od mida różni praktyka i pewność siebie.

Do tego dorzucamy zarządzanie projektami, umiejętność delegowania, podejmowanie decyzji, nawet jeśli są niepopularne.

Pamiętajcie – na wyższych stanowiskach nie będziecie już IOD-em. Nie ma ucieczki przed decyzjami. Tu już nie chodzi o znajomość przepisów, tylko o to, czy umiesz zbudować proces, zespół, narrację.


A jak to wygląda u Was?

💬 Zderzyliście się kiedyś z sufitem?

💬 Myśleliście o zmianie ścieżki? A może już to zrobiliście?

Z chęcią poczytam i podyskutuję 👇

Powrót do blogu

Zostaw komentarz