Technoviking korzystałby z RODO. Kto ma prawo do twojej twarzy z mema?

Technoviking korzystałby z RODO. Kto ma prawo do twojej twarzy z mema?

Znasz ten film. Berlin, uliczna parada techno. W kadrze pojawia się wysoki, muskularny mężczyzna. Grozi palcem do kamery, po czym zaczyna swój legendarny, rytmiczny taniec. Został okrzyknięty "Technovikingiem", a wideo z jego udziałem wygenerowało w sieci dziesiątki milionów wyświetleń. Dla wielu to tylko zabawny mem z początków YouTube'a. Z perspektywy prawa i ochrony danych osobowych to jednak świetne studium przypadku, które pokazuje, że twój wizerunek nie jest darmowym zasobem do pobrania.

Większość ludzi zakłada, że jeśli wyjdziesz na ulicę i ktoś cię nagra, to tracisz prawa do swojej twarzy. To błąd logiczny, który bardzo drogo kosztował autora tego nagrania.

Złoty biznes na cudzej twarzy

Zacznijmy od faktów. Autor wideo, widząc gigantyczną popularność swojego nagrania, postanowił zrobić to, co podpowiadał mu biznesowy instynkt – zmonetyzować zasięgi.

Uruchomił sprzedaż gadżetów. W sieci pojawiły się koszulki, kubki i plakaty z charakterystyczną sylwetką Technovikinga. Z punktu widzenia autora wszystko wydawało się legalne: "przecież to ja stałem za kamerą, ja to nagrałem, to moje dzieło".

Problem polegał na tym, że główny zainteresowany wcale nie miał ochoty być twarzą tej marki. Technoviking (który w rzeczywistości bardzo chronił swoją prywatność) dowiedział się o komercyjnym wykorzystaniu swojego wizerunku i zażądał natychmiastowego zaprzestania sprzedaży. Twórca wideo odmówił. System ostrzegawczy został zignorowany, więc sprawa trafiła do sądu.

Zderzenie z twardą logiką sądu

Finał tej historii to zimny prysznic dla każdego, kto myśli, że internet to strefa wolna od zasad. Sąd przyznał rację Technovikingowi. Twórca wideo dostał całkowity zakaz dalszej sprzedaży gadżetów i publikacji wizerunku, a dodatkowo musiał oddać głównemu bohaterowi znaczną część zarobionych pieniędzy.

Dlaczego? Ponieważ prawo do wizerunku to jedno z twoich podstawowych dóbr osobistych. To, że tańczysz na ulicy, nie oznacza, że stajesz się publiczną własnością.

Autor nagrania pomylił prawa autorskie (prawo do samego pliku wideo) z prawem do wizerunku (prawem osoby nagrywanej do decydowania, gdzie i jak pojawia się jej twarz).

Co ma do tego RODO?

Choć sam wyrok zapadł przed wejściem w życie RODO, to gdyby ta sytuacja wydarzyła się dzisiaj, Technoviking miałby w ręku jeszcze potężniejszą broń.

Zgodnie z RODO, twój wizerunek to twoje dane osobowe. Pozwala na twoją jednoznaczną identyfikację.
Jeśli ktoś nagrywa tłum na ulicy (jako tło), z reguły nie musi zbierać zgód od każdego przechodnia. Ale jeśli operator kamery wyłapuje z tłumu konkretną osobę, robi z niej głównego bohatera nagrania, a potem jeszcze próbuje na tym zarabiać – wkracza w obszar komercyjnego przetwarzania danych.

Bez podstawy prawnej np. umowy lub zezwolenia - takie działanie to po prostu nielegalne eksploatowanie cudzych danych osobowych w celu osiągnięcia zysku. Dzisiaj, oprócz przegranego procesu cywilnego, na autora takiego "biznesu" urząd ochrony danych mógłby nałożyć potężną administracyjną karę finansową.

Podsumowanie

Wizerunek człowieka to nie jest darmowy zasób, który można sobie „wydobyć” na ulicy jak surowiec w grze strategicznej i przerobić na własny zysk. Kiedy mem przestaje być tylko żartem, a staje się modelem biznesowym, kończy się wolna amerykanka, a zaczynają się twarde procedury. Technoviking wyznaczył granicę – i z perspektywy prywatności, miał do tego absolutne prawo.

Zanim zdecydujesz się sprzedawać koszulki ze śmiesznym zdjęciem kogoś obcego znalezionym w sieci, zadaj sobie jedno proste pytanie analityczne: czy stać cię na przegrany proces?


Artykuły stanowią "wydłużoną wersję" najpopularniejszych treści tworzonych przeze mnie w innych serwisach social media. Artykuł oraz grafika główna powstały przy wsparciu AI.


Powrót do blogu

Zostaw komentarz

Damian Bielecki

Damian Bielecki "Typ od RODO"

Ekspert ds. ochrony danych osobowycgh. Człowiek który postanowił że prawo o ochronie danych nie musi być nudne. W sieci działa jako Typ od RODO – tłumaczy RODO, CyberSec i AI Act językiem który rozumie biznes a nie tylko prawnicy. Ekspert który uzyskał certyfikaty CIPP/E, CIPM i FIP. Jeśli potrzebujesz pomocy z RODO lub marką osobistą – sprawdź jak pracuję wchodząc w linki.