Zgubiłem pendrive z CV znajomego – czy naprawdę muszę zgłosić to do UODO?

Zgubiłem pendrive z CV znajomego – czy naprawdę muszę zgłosić to do UODO?

Wyobraź sobie, że Twój znajomy prosi Cię o pomoc. Przesyła swoje CV, bo chcesz je komuś pokazać albo pomóc mu znaleźć pracę. Zgrywasz plik na pendrive, wrzucasz go do torby... i tyle go widziałeś. Pendrive znika. Nie masz pojęcia, gdzie. Może wypadł w tramwaju, może leży gdzieś pod siedzeniem w aucie, a może zniknął bez śladu.

I wtedy przychodzi to pytanie:
"Czy powinienem to zgłosić do UODO?"

No bo przecież to dane osobowe, prawda? Ale z drugiej strony – czy naprawdę ktoś to robi? Czy takie rzeczy się zgłasza, skoro to tylko plik kolegi? Dziś rozbijemy ten temat na części i spróbujemy odpowiedzieć: kiedy zgłaszać, kiedy nie, i co robić, żeby nie wpaść w panikę.


CV to dane osobowe – i to konkretne

Zacznijmy od podstaw. CV nie jest zwykłym plikiem. To mała bomba danych:

  • Imię i nazwisko,

  • Adres e-mail, numer telefonu,

  • Historia zatrudnienia,

  • Czasem PESEL, zdjęcie, informacje o rodzinie czy stanie zdrowia.

To wszystko to dane osobowe. Czyli rzeczy, które – według RODO – trzeba chronić. Gdyby ktoś znalazł ten pendrive i naprawdę chciał coś z nim zrobić, mógłby np. spróbować podszyć się pod Twojego znajomego albo użyć jego danych gdzieś w sieci. Więc tak – RODO ma tu zastosowanie.


Nie jesteś firmą. Ale czy to znaczy, że jesteś całkiem „wolny”?

W tej historii jesteś po prostu znajomym. Nie pracujesz w firmie, nie jesteś rekruterem. Ktoś wysłał Ci CV, bo ufał, że pomożesz. No i coś poszło nie tak.

W RODO istnieje coś takiego jak „wyjątek domowy” – czyli sytuacje, kiedy dane są przetwarzane wyłącznie na użytek prywatny. Ale... czy to naprawdę taka sytuacja?

Jeśli miałeś przekazać CV dalej – np. znajomemu, który szuka kogoś do pracy – to już nie jest tylko „prywatne trzymanie pliku”. Nawet jeśli nie jesteś administratorem danych jak firma, jesteś osobą, która miała kontakt z czyimiś danymi i mogła narazić je na wyciek.

Krótko mówiąc: nie masz obowiązków jak pracodawca, ale nie jesteś zupełnie „poza systemem”.


Co mówi RODO o zgubieniu pendrive’a?

RODO mówi jasno – jeśli dochodzi do naruszenia ochrony danych osobowych, to trzeba to zgłosić do UODO. Ale nie wszystko od razu trzeba zgłaszać. Najpierw trzeba odpowiedzieć sobie na pytanie: czy istnieje realne ryzyko dla osoby, której dane dotyczą?

Czyli:

  • Czy ktoś mógł ten pendrive znaleźć?

  • Czy dane były zaszyfrowane albo jakoś zabezpieczone?

  • Czy znajdowały się tam informacje, które można wykorzystać przeciwko Twojemu znajomemu?

Jeśli myślisz „hmm, raczej tak” – to w teorii masz obowiązek zgłosić. Ale…


A jak to wygląda w realnym świecie?

No właśnie. W teorii powinieneś:

  1. Poinformować znajomego, że jego dane mogły trafić w niepowołane ręce.

  2. Zgłosić naruszenie do UODO w ciągu 72 godzin.

Ale... czy ktoś to robi?

Nie oszukujmy się – większość ludzi po prostu macha ręką. Bo „pewnie nikt nie znajdzie”, „to tylko jeden plik”, „głupio mi o tym mówić”. I wiesz co? To bardzo ludzka reakcja.

Ale to nie znaczy, że temat można całkiem zignorować. Jeśli dane są wrażliwe, jeśli pendrive był niezabezpieczony, jeśli został zgubiony w miejscu publicznym – to warto potraktować sprawę poważnie.


Co się stanie, jeśli to zgłosisz?

Zgłoszenie incydentu do UODO nie oznacza, że od razu ktoś zapuka do Twoich drzwi.

Wypełniasz formularz online, w którym piszesz:

  • Co się stało,

  • Kiedy,

  • Jakie dane zginęły,

  • Czy były zabezpieczone,

  • Czy poinformowałeś osobę, której dane dotyczą.

W większości przypadków – to wszystko. UODO raczej nie rusza w teren, nie prowadzi śledztwa, jeśli sprawa jest mała. Ale masz czyste sumienie. I czasem to wystarczy.


Jeśli nie zgłaszasz – to co wtedy?

Okej, nie chcesz zgłaszać. Nie jesteś firmą, nikt nie będzie tego specjalnie dochodzić. Ale nie zostawiaj tego tak po prostu. Zrób przynajmniej tyle:

  1. Powiedz znajomemu – serio. To nie wstyd. To jego dane. Ma prawo wiedzieć.

  2. Oceń sytuację – gdzie to się stało? Co dokładnie było na pendrive’ie?

  3. Pomyśl, czy dane były zaszyfrowane – jeśli tak, ryzyko spada.

  4. Zabezpiecz się na przyszłość – nie przechowuj cudzych danych na niechronionych nośnikach.

  5. Nie zbieraj danych na zapas – nie potrzebujesz całej skrzynki znajomych CV-ów na laptopie.


Podsumowanie – serio, nie panikuj, ale bądź odpowiedzialny

🔸 CV zawiera dane osobowe, które trzeba chronić.
🔸 Nawet jako zwykły znajomy możesz narazić te dane na wyciek.
🔸 W teorii powinieneś zgłosić incydent do UODO i powiedzieć znajomemu.
🔸 W praktyce ludzie tego nie robią – ale to nie znaczy, że nic się nie stało.
🔸 Minimum to szczera rozmowa, ocena ryzyka i zabezpieczenie się na przyszłość.

Pamiętaj – RODO to nie tylko przepisy dla korporacji. To też zdrowy rozsądek w codziennym życiu. Jeśli coś się stało – zareaguj. Nie trzeba od razu prawnika. Czasem wystarczy ludzka reakcja i trochę refleksji.


📌 Tekst i grafika powstały z pomocą AI.

Powrót do blogu

Zostaw komentarz